niedziela, 30 sierpnia 2015

Od Zuzi

  Siedziałam z Derekiem w umówionym miejscu. Scott jeszcze spał, była szósta rano. A ja chciałam dowiedzieć się więcej od kogoś, kto ma na ten temat jakąkolwiek wiedzę.
-Powiedz mi więcej.
-Pytaj.
-Czy jakkolwiek Scott... może się zmienić...?
-Jeśli zbyt szybko będzie trenować i śmierć go w jakikolwiek sposób zrani... to zmiana będzie znacząca.
-Ale o co chodzi?
-Jego pożądanie będzie rosnąć.Christiana nie da się zabić, będzie jedynie w uśpieniu.
-Przecież mówiłeś, że da się go zabić.
-Tak, ale kontaktowałem się z Michaelem... jest po stronie śmierci ale udzielił mi kilka informacji na temat Christiana. Scott będzie jak spragniony wampir, będzie szukał na siłę kogoś z kogo będzie mógł wysysać życie bez możliwości przywrócenia danej osobie życia.
-Co masz zamiar zrobić?
-Nic. Czas pokaże.

  Czyli Scott jest niebezpieczny jeśli nie znajdzie umiaru swojej siły, pożądania które go niedługo nawiedzi, i napływu energii. Będzie się żywić złem,cierpieniem, życiem, szczęściem... wszystkim. Musi mieć do tego osobę.

  Ja zaczynałam się zmieniać, moje palce jakby obumierały, Christian był gotów do starcia między Scottem. A ja byłam gotowa iść z nim na to spotkanie.
  Staliśmy naprzeciwko siebie. Christian był wysokim facetem, a Scott ledwo co równał się z nim wzrostem.
-Jeśli zaboli za mocno, krzycz. - uśmiechnął się Christian do Scotta.
  Walka trwała nie długo, kilkanaście minut. Jednak Christian nawet nie użył swojej broni na Scotta, tej zatrutej. Był bez niej. Widocznie czuł się na siłach. Scott za wcześnie rozpoczął walkę ze śmiercią. Za łatwo by to przyszło, gdyby go pokonał na raz. A najwidoczniej Christianowi podoba się to, że on przegrywa i karmi się jego pechem. Choć Scott naprawdę emanował siłą i energią, teraz ją traci.
-Christianie! - zawołałam wchodząc pomiędzy rywali - Nie zabijaj go. Weź mnie.
-Ciebie? - zdziwił się.
-Nie! - wykrztusił Scott, jednak nie miałam zamiaru go słuchać.
-Wycofaj się Christianie, zanim masz szansę.
-Słucham? - parsknął.
-Wiesz, że gdy Scott przegra tę walkę odbierzesz mu energię, ale wprowadzisz tym samym w niego złą siłę.
-Ależ moja droga. Ta walka kończy się tylko i wyłącznie na przemianie Scotta w hybrydę. Skazanie go na wieczne utrapienie, cierpienie i pociąg do mordu ludzi, do ich krwi.
-Co...? - odwróciłam się w stronę słabnącego Scotta.
-Przemiana na razie będzie trwać kilka dni.
-Ale nadal jest następcą?
-Oczywiście. Tego nic nie zmieni. Ale będzie tak głodny, że nie będzie mógł tego opanować. A na dodatek dodałem trochę  akcji do mojego posunięcia.
-Co zrobiłeś? - warknął Scott podnosząc się z ziemi.
-Będziesz pragnął jej krwi po stokroć bardziej niż u innej osoby. - powiedział z uśmiechem.
-Więc... Scott będzie miał szansę to opanować... a Ty weź mnie w zamian za jego zycie.
-Czemu Ci tak na nim zależy? - spytał Christian.
-Bo...
  Zbliżył się do mnie i spojrzał w oczy.
-Mów prawdę i tylko prawdę gdy jestem w pobliżu.
  Chcąc nie chcąc wyjawiłam prawdę.
-Kocham go.
-Co? - wykrztusił Scott. - Nie możesz mnie kochać! Jestem potworem! Śmiercią, wampirem... hybrydą! Nie moż...
-Zamknij się, proszę. - nakazał Christian - Idziesz ze mną, Zuzanno.
  I mnie zabrał ze sobą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz