sobota, 22 sierpnia 2015

Od Scotta

Podbiegłem do Zuzi.
-Co tu się dzieje?
-Scott jesteś w niebezpieczeństwie!
-Przestań. Nie wieże że to ty zabiłaś tamtych ludzi.
Zobaczyłem jakąś dziwną emocje wymalowaną na jej twarzy ale szybko znikła. Nie zwróciłem nawet na nią zbytnio uwagi.
Na korytarz wybiegł Derek.
-Szybko! Nie możecie tutaj zostać. Biegiem do samochodu. Jest zaparkowany na podziemnym parkingu! Szybko!
Nie wiedziałem co tu się dzieje ale uczyniłem z Zuzanną tak jak kazał Derek. 
Dobiegliśmy do samochodu a po chwili już jechaliśmy. Derek kierował. 
-Gdzie jedziemy?
-Wyjeżdżamy. 
-Co?-zapytałem. 
Myślałem że żartuje.
-Musimy stąd wyjechać. Mogłeś mieć tu normalne życie jednak Śmierć cię znalazła.
-Co do cholery? Możesz mi wyjaśnić co tu się właściwie dzieje?
-Jesteś następcą. 
-No tak wiem że mam przejąć biznes ojca..
-Nie o to chodzi. To nawet nie twój biologiczny ojciec.
-Nie rozumiem... Jak to nie? I o co chodzi?
-Jesteś następcą Śmierci. Twoja matka była Anielicą Śmierci. Takie kobiety rodzą się raz na 1000 lat i wydają na świat Następcę Śmierci po czym umierają. Taki jest ich los. Ich przeznaczeniem jest urodzić przyszłą Śmierć i umrzeć dzięki czemu przekazują swoją moc swojemu potomkowi. 
-A kto jet moim ojcem jak nie ten który mnie wychował?
-Dowiesz się niebawem. Ja jestem twoim opiekunem. Nazywają mnie Calaveras. Moim zadaniem jest cię bronić przed Śmiercią która będzie chciała cię zabić zanim ty ja zabijesz. 
-Zabić Śmierć? Z tego wszystkiego to jest najbardziej niedorzeczne. 
-Tylko Następca może to uczynić. Śmierć będzie władać dopóki nie zjawi się Następca który będzie gotowy przejąć jej miejsce. Tylko ona może cię zabić.. a ona ciebie. Inaczej jesteście nieśmiertelni. Nie dziwiło cię to że nigdy nie chorowałeś a twoje odniesione kontuzje, rany goiły się bardzo szybko? 
-Nie zastanawiałem sie nad tym.. Przecież takie rzeczy sienie dzieją na prawdę! Matko.. jestem normalnym człowiekiem! 
-Nie. A przynajmniej póki co nie do końca. Śmierć będzie chciała cie usunąć. 
-A co ja mam z tym wspólnego?-zapytała nagle Zuza.
-Śmierć przywłaszczyła sobie ciebie. Stałaś się jej własnością.
-Jak to wycofać?-zapytałem
-Nie jest łatwo. Byś musiał wybrać. Ty jesteś innym następcą. Możesz to zawdzięczać swojej matce. Jeśli chcesz uwolnić od Śmierci Zuzannę musiałbyś zawalczyć o prawa o nią z samą Śmiercią. Jak wygrasz.. Zuzanna stała by się twoją własnością ale mógłbyś ją uwolnić. Jednak takiego pojedynku ze Śmiercią byś nie wygrał i musielibyśmy czekać kolejne 1000 lat na nowego następce. 
-Co zrobić by wygrać?
-Na razie nic nie zdołasz zrobić. 
-Powiedz mi jak z nią wygrać.
-Musiałbyś się szkolić.. zyskać większą moc. Jednak jesteś za młody jak na razie. Może za parę lat..
-Tydzień?
-Zgłupiałeś? W tydzień chcesz być w stanie pokonać Śmierć? Może od razu cię do niej wyślę by cię zabiła. A uwierz mi śmierć Następcy nie jest szybka i bezbolesna. Śmierć zabiłaby cię specjalnym ostrzem które jest zakażone. Wystarczyło by draśnięcie nim by cię powalić z nóg i spowodować męki.. A ona by cię zabić musiałaby wbić ci go w serce po czym wyjąć. Nie zginąłbyś od razu. Umierałbyś w męczarniach wiele godzin. Nic nie byłoby w stanie cię uratować. 
-Dam radę.-odparłem.
-Boże.. dałeś nam Następce idiotę..-powiedział Derek.
-Nie rób tego.-odparła Zuza.
-Zrobię to. Nikt nie zasługuje na to by być czyjąś własnością. 
-Oleju w głowie Scott to ty nie masz. Byłbyś idealną Śmiercią. Z ludzkim sercem. Jednak chcesz to zaprzepaścić dla jednej ofiary Śmierci. To powiem ci coś... takich ofiar są setki.. 
-Zdania nie zmienię.
Spojrzałem sie przez szybę w samochodzie. Dopiero co stanąłem na nogi po wypadku a dowiaduje się że jestem Następcą Śmierci. 
Chcę się już obudzić z tego snu... Bo to sen tak? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz