Dzwonił mój tata. Odebrałem.
-Scott gdzie ty u diabła jesteś?!
Oooo musi być na prawdę wściekły...
-W Forks. Wszystko jest dobrze za parę godzin będę w domu. Nie martw się. Nie piłem i nie zażywałem narkotyków ani nikt mi ich nieświadomie nie podał.
-To co ty u diabła robisz w Forks?!
-Przyjechał em odwiedzić kuzyna. Pamiętasz? Mieszka tu z dziewczyną.
-Do wieczora masz być. Jutro szkoła!
-Dobrze tato.
Rozłączyłem się. Nie skłamałem. Postanowiłem na prawdę odwiedzić kuzyna. Był ostatnim moim bliskim członkiem rodziny od strony mamy. Dziadków nie znałem bo umarli parę lat przed moim przyjściem na świat a reszta rodziny była mi obcą z powodu odległości.
Wróciła Zuzia.
-I jak tam? Wracasz za parę godzin że mną?
-Emm... Nie posiedzę tu jeszcze trochę.
-Jak chcesz mogę ci po towarzyszyć. Wziął bym osobny pokój. A przy okazji spotkał bym się z kuzynem i jego dziewczyną. Mieszkają w okolicy. Dawno ich nie widziałem.
-Wolałabym zostać sama.
-No dobrze.. W sumie to się nie dziwie. Nie znamy się w końcu za dobrze a prawie w ogóle. Dobra to ją ci już nie przeszkadza. Pójdę na miasto, zadzwonił do kuzyna. A wieczorem odjadę a samochód po dotarciu do domu zostanie u ciebie przed domem. Do zobaczenia pewnie kiedyś. -powiedziałem wychodząc.
Nie czekałem na to co ona powie. Zrozumiałem ją. Zresztą za nic jej nie winiłem. Pewnie też bym nie chciał by obcą osoba wchodziła mi w plany z butami.
Pojechałem na miasto. Zjeść coś i spotkać się z kuzynem.
Na mieście zadzwonił em do kuzyna.
-Część Scott co tam słychać?
-A jestem właśnie w Forks i pomyślałem że może byśmy się spotkali co ty na to?
-Wspaniałe się składa! Za 15 minut w tamtej kafejce co zawsze?
-Właśnie w niej jestem.
-To zaraz będziemy.
Rozłączyłem się a ją kupiłem sobie kawę i ciastko.
Po chwili byli.
-Annie jak bardzo się zmieniłaś... Jesteś w ciąży?! - zapytałem zaskoczony.
-Tak. To będzie dziewczynka. I w tej sprawie mamy do ciebie prośbę. -powiedziała patrząc na swojego chłopaka a mojego kuzyna.
-Chciałbyś być chrzestnym dla Rosy?-powiedział mój kuzyn.
-Dla mnie to zaszczyt! Z przyjemnością.
-Dziękujemy Scott. A u ciebie co tam słychać?
Rozmawialiśmy parę godzin po czym juź mieliśmy się rozchodzić kiedy Annie zapytała.
-Może Chciałbyś u nas zostać na noc? Nawet dłużej jak tylko chcesz.
-W sumie gdyby to nie był kłopot..
-Jaki kłopot. Moja żona uwielbia gości a ją też nie mam nic przeciwko.- odparł Finnick
-Dobrze to spotkamy się na miejscu bo samochód mam przed hotelem.
-To zrobię kolację.
Poszedłem pod hotel. W oknie z pokoju Zuzi świeciło się światło. Polibiłem ją nawet
Wsiadłem do samochodu i pojechałem do domu kuzyna i jego żony Annie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz