Po szkole wróciłem do domu. Tata chciał że mną porozmawiać.
-Dafne jest tata? -zapytałem.
-Nie. Dostał telefon i musiał jechać. Przeprasza Cię za to i powiedział że jak wróci to porozmawiacie.
-No dobrze ale wieczorem mam trening więc dopiero po nim mógłbym.
-Dobrze przekaże mu.
Wszedłem po schodach na górę do swojego pokoju. Czułem się dziwnie. Chyba będę chory. Trener się nie ucieszy bo za 2 tygodnie mamy mecz.
Otworzyły się drzwi i do mojego pokoju weszła Julka.
-Scott mama ma samochód w naprawie a taty nie ma... Zawiózł byś mnie do szkółki?
-Tata nie będzie zadowolony.
-Mama wyraziła zgodę.
-Jeśli tak to dobrze.
Wyszliśmy z domu. Dałem Juli jej kask i sam też założyłem. Wsiadłem na motorze i pomogłem młodej. Odpaliłem go i ruszyliśmy.
Moja siostra jeździła konno. Tata nawet kupił jej konia. Trzymaliśmy go w wykupiony boksie w stadninie. Codziennie Julka oporządzała go a jak nie mogła robił to stajenny. Moja siostrzyczkę na prawdę lubiła konie.
Nie jechałem szybko. 50km\h to nie było dużo. Zazwyczaj jeździłem od 90km\h w górę.
Wysadziłem ją w stadninie i popatrzyłem jak biegnie w stronę boksów.
Odjechałem.
Wracałem już szybciej. Jednak z głową. Już prawie byłem w domu kiedy nagle samochód wyjeżdżający z osiedla nie dostosował się do ustąpienia pierwszeństwa i wyjechał szybko. Chciałem go ominąć jednak jechałem za szybko. Uderzyłem w tylne drzwi gdzie na szczęście nikt nie siedział i przeleciałem przez samochód. Upadając parę metrów dalej już byłem nieprzytomny....
***
*dwa dni potem*
Obudziłem się w szpitalu. Była przy mnie Dafne z Julką.
-Jak bardzo źle jest?-zapytałem.
Nic nie czułem pewnie z powodu leków.
-Wstrząs mózgu. Złamana ręka i noga.
-Cholera! Mam mecz za 2 tygodnie!
-To przeze mnie ..-po płakała się Julka.
-Nie przez ciebie tylko idiote który wyjechał mi na droge-odparłem
-Tata jest w drodze. Nie jest zadowolony. Oddał motor na złom.
-Co?! Jak mógł?!
-Powiedział że już nie będziesz jeździł motorem
-Będę! Wiesz że lubię to
-Nie dam rady przekonać go do zmiany decyzji.
Do sali wszedł Maks
-Jejku chłopiec jak wy wyglądasz
-To mnie nie pociesza wiesz?
-Trener jest załamany
-Domyślam się.
-Trenują teraz codziennie po dwa razy więcej. Dostałem propozycję zastąpienia cię jakbyś nie miał nic przeciwko
-Nie mam.. Musimy wygrać
-Wiem. Inaczej nie dostaniemy się dalej
Byłem wściekły i załamany... No ale nic nie poradzę. Będę musiał teraz pewnie siedzieć w domu... Chyba nie może być już gorzej..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz