Sporo się pozmieniało. Nie zawarłem paktu z Christianem. Na własną rękę szukałem Zuzy. Dziś rano obudził mnie telefon. Dzwonił tata.
-Hallo tato? Coś się stało?
-Twoja przyjaciółka Zuza wróciła. Własnie był u mnie jej tata.
-Co?! Zuza jest w domu?!
-Tak..
-Wracam do domu.
Rozłączyłem się i wstałem.
Kiedy już wychodziłem z pokoju hotelowego w drzwiach wpadło na mnie 4 facetów. No... Ludźmi oni nie byli co wyczułem od razu.
Rzuciłem jednym z demonów o ścianę. Reszta przygwoździła mnie zaraz do ściany. Długo nie czekałem. Jako że hybrydą byłem już dłuższy czas opanowałem już wszystkie zdolności prawie do perfekcji.
Przemieniłem się w wilkołaka. Rzuciłem demonami jak najdalej po czym ukucnąłem i zawarczałem. Byłem gotowy zabić ich nawet własnymi zębami. To znaczy ich obecne ciała. Wampir i wilkołak w jednym. Przeciwnik nie tak łatwy do pokonania.
Już ruszyłem w ich stronę kiedy całe moje ciało przeszył ból. Upadłem na kolana i straciłem przytomność.
-Hallo tato? Coś się stało?
-Twoja przyjaciółka Zuza wróciła. Własnie był u mnie jej tata.
-Co?! Zuza jest w domu?!
-Tak..
-Wracam do domu.
Rozłączyłem się i wstałem.
Kiedy już wychodziłem z pokoju hotelowego w drzwiach wpadło na mnie 4 facetów. No... Ludźmi oni nie byli co wyczułem od razu.
Rzuciłem jednym z demonów o ścianę. Reszta przygwoździła mnie zaraz do ściany. Długo nie czekałem. Jako że hybrydą byłem już dłuższy czas opanowałem już wszystkie zdolności prawie do perfekcji.
Przemieniłem się w wilkołaka. Rzuciłem demonami jak najdalej po czym ukucnąłem i zawarczałem. Byłem gotowy zabić ich nawet własnymi zębami. To znaczy ich obecne ciała. Wampir i wilkołak w jednym. Przeciwnik nie tak łatwy do pokonania.
Już ruszyłem w ich stronę kiedy całe moje ciało przeszył ból. Upadłem na kolana i straciłem przytomność.
Obudziłem sie na ulicy. Dokładnie na ławce. Nie wiem gdzie byłem. Co tamci mi zrobili? Wstałem i podszedłem do pierwszego przechodnia.
-Przepraszam może mi Pan powiedzieć jaka to miejscowość?-zapytałem jednak facet ominął mnie po prostu jak ducha.
Podszedłem do starszej Pani.
-Przepraszam powie mi Pani jaka to miejscowość?
Nic.
Dotknęłam jej ramienia a ta poprawiła sobie szczelniej płaszcz tak jakby nagle zrobiło jej sie chłodno po czym odeszła.
-Co jest?!
Zobaczyłem sklep na przeciwko. Tam na pewno mnie nie zignorują.
Kiedy przechodziłem na pasach przez ulicę omal nie wjechał we mnie samochód. Tak jakby mnie w ogóle nie widział.
Przechodząc obok okna zobaczyłem że... a raczej nie zobaczyłem swojego odbicia! Co jest?! Wszedłem do sklepu.
-Przepraszam jaka to miejscowość?
Ekspedientka nawet na mnie nie spojrzała. Musiałem coś sprawdzić. Podniosłem pierwszą rzecz z szafki.
-Ja sobie to wezmę.-powiedziałem po czym wyszedłem ze sklepu.
Nic.. nawet nie zwróciła uwagi że ukradłem coś.
Co jest grane?
Szedłem prosto chodnikiem nie wiedząc co zrobić.
Nie wiedziałem gdzie jestem ani co sie ze mną stało. Pierwszą moja myślą było to że umarłem i jestem duchem.. no ale raczej nie prawda?
Musiałem dostać sie do domu..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz