Minęły dwa dni odkąd rozmawiałem z nim. Byłem właśnie w tej starej katedrze. Derek nic nie wiedział. Gdyby sie dowiedział.. przetrzymał by mnie nawet wbrew mej woli. Dla niego liczyło sie tylko to by przytrzymać mnie przy życiu bym kiedyś kiedy byłbym wystarczająco silny zabił Śmierć i zajął jej miejsce.
Ale czy teraz kiedy stałem się hybrydą wszystkich nadnaturalnych istot.. nadal mogę zastąpić Śmierć?
Nie wiem.. dziś i tak zakończę to wszystko.
Nie czekałem długo.. p[o chwili sie zjawił.
-Masz jeszcze szansę się wycofać Scott.
-Nie skorzystam z niej.
-A więc dobrze.
Zrobił parę kroków w moja stronę.
-Nie. Najpierw chcę mieć dowody na to że Zuza jest wolna i szczęśliwa że twoje macki jej nie sięgają oraz nie dzieje jej sie krzywda.
-Podaj mi rękę a ci pokażę.
-Nie. Nie jestem głupi. Sztuczka umysłu i będę myślał że jednorożce istnieją a po ulicy biegają małe krasnale.
-Nie głupi jesteś.. Przydasz mi sie w zastępach.
-Najpierw zabierz mnie do Zuzanny. Porozmawiam z nią.
-Nie będziesz z nią rozmawiać.
-Jedno pytanie.
-Jakie?
Nie mogłem sie zawahać ani mieć chwili na zastanowienie jednak musiałem skłamać tak by sie nie domyślił.
-Czy na prawdę mnie kocha.
-A po co Ci to wiedzieć? I tak jej więcej nie zobaczysz.
-Chce tylko usłyszeć odpowiedź.
-Dobrze. Daj mi 24 godziny.
-Po co Ci tyle? Nie możesz mnie teraz do niej zabrać.
-Muszę przecież ją przygotować.. pozabierać wszystkie moje "macki" jak to sam powiedziałeś.
-Dobrze. Równo za 24 godziny w tym samym miejscu. Powiesz mi gdzie na jest.. ja nas teleportuje.
-Skąd pomysł że Ci zaufam? Przecież możesz nas teleportować gdzie chcesz na przykład w zasadzkę w której podstępem pozbawisz mnie życia i zajmiesz moje miejsce?
-Nie martw się.. nie mam tyle siły a żeby się jeszcze osłabić zranię się.
-24 godziny.. idź nacieszyć się wolnością..-i znikł.
Odetchnąłem głębiej. Wszystko dla Zuzy..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz