czwartek, 1 października 2015

Od Scotta

Powoli wszystko w sprawie Zuzy do mnie docierało. Będąc tak blisko, przy niej mimo iż ona o tym nie wiedziała. Coś jej dolegało. Była na coś chora. Słyszałem jak w swoim pokoju będąc na pozór sama (no mój duch się liczy czy nie?) powiedziała że nie chce podjąć leczenia. Nie. Nie mogłem na to pozwolić. Musiałem jej dać jakiś znak.. Jakiś jej przekazać że źle robi i że ją bym chciał by podjęła leczenie. Ale jak to zrobić?
Przypomniał em sobie pewien film. W nim tak samo był duch który chciał przekazać swoje ostatnie słowa ukochanej. Pisanie tego na kartce nie wychodziło... Ale to mu a czy że mną będzie tak samo?
Zobaczyłem! Na stoliku kartki. Wziąłem długopis i napisałem na kartce swoje imię.
Zuza leżała na łóżku to nie mogła zwrócić uwagi tu... Tak po prostu. Musiałem więc coś zrobić. Zastukałem parę razy w okno. Udało się! Wstała i podeszła do okna. Zdezorientowana już miała odejść od okna kiedy zobaczyła kartkę. Podniosła ją! Zadziałało!!!!
-Scott? Był tu? Co to za żarty?!
Wyjrzała przez okno. Miała widok na mój dom i okno do mojego pokoju.
Po kręciła głową i wyszła z pokoju a mnie ogarnęła nagła ciemność...

Nic nie widziałem. Jednak po chwili dostrzegłem łóżko. Coś na nim leżało. Podeszłym bliżej i zobaczyłem siebie...
To było dziwne. Byłem blady, oczy miałem zamknięte otoczone sinymi cieniami. Usta miałem blado szare. Wyglądał em jak trup. Jednak od czasu do czasu widziałem jak unosi mi się klatka. Jeszcze żyłem. Jeszcze. To kwestia czasu kiedy moje serce się zatrzyma a wtedy będę na zawsze duchem... albo mój duch umrze pierwszy. Zastanawiał em się czy istnieje możliwość bym wrócił do swojego ciała. Musiałem poszukać jakiegoś sposobu. Musiałem to zrobić dla Zuzy....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz