sobota, 3 października 2015

Od Scotta

Nie byłem teraz przy Zuzannie. Gdzie byłem? U Dereka. On może będzie wiedział jak mnie przywrócić!
Tylko cholera...on mnie też nie widział! Wściekły zrzuciłem doniczkę. Wtedy sie spojrzał. W rozsypanej ziemi napisałem swoje imię.
Zdziwiony rozejrzał się.
-Scott?
Starłem swoje imię i napisałem "tak".
-Jeśli to ty to powiedz mi coś o czym wiemy tylko my.
Zastanowiłem sie chwile. Co to może być? Hmm...
Już wiem! Wypisałem na ziemi parę cyfr. "50790".
-Scott dlaczego jesteś duchem bądź niewidzialny?
Napisałem "Demony".
-Ok... jesteś duchem?
"Tak"
-Gdzie jest twoje ciało?
"Podziemia"
-Demony go pilnują?
"Tak".
-Więc chcą Cie zgładzić.
"Wiem"
-Nie wiesz jak wrócić do ciała?
"Myślałem że ty mi pomożesz"
-Nie do końca dobrze myślałeś.
"Jak to"
Nic nie rozumiałem. On mi nie pomoże?
-Widzisz inne duchy?
"Nie?"
-To jeszcze nie jest tak źle. Ale już nie długo będziesz stał po tamtej stronie jedna nogą. Nie mamy za dużo czasu. Nie oddalaj sie za bardzo... i nie naruszaj za bardzo mojej prywatności. Ja idę odzyskać twoje ciało. Potem pomyślimy co dalej.
Wyszedł z domu a ja znikłem.
Pojawiłem sie przy Zuzie. Siedziała na huśtawce. Usiadłem na drugiej obok. Nie widziała mnie ale spojrzała sie w moją stronę.



Przez chwilę myślałem że mnie zobaczyła ale patrzyła na coś za mną.. Zobaczyłem jej przyjaciółkę. Przywitały się a jej koleżanka usiadła na huśtawce na której ja siedziałem. To było dziwne uczucie jak przeszła przeze mnie. Ona też to poczuła bo zrobiło jej sie zimno. Stwierdziłem ze nie będę naruszał ich prywatności i odejdę na chwile. Potem jeszcze wrócę do Zuzy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz