Wróciłam do domu z badań. Nie mogę podjąć już leczenia, mój rak jest teraz wszędzie. A zanim dotrze do mózgu minie miesiąc. Czyli tyle mi zostało. I nie jest mi dane zobaczyć się jeszcze ze Scottem.
Nikogo nie było w domu, jestem sama. Zaczęłam więc robić z nudów masę jedzenia. To naleśniki, to jakieś desery lodowe, nie miałam co ze sobą zrobić. Nagle rozległo się pukanie do drzwi. Miałam nadzieję, że to będzie Cassidy.
Podbiegłam do drzwi ślizgając się na lśniącym parkiecie i otworzyłam drzwi przegryzając truskawkę. Spojrzałam na osobę stojącą przede mną.
-Derek? - zdziwiłam się. - Wejdź, proszę.
Wszedł, a ja podbiegłam do pilota który leżał na stoliku w salonie i wyciszyłam muzykę. Derek niepewnie wszedł do środka jakiś taki zmarnowany.
-Napijesz się cz...
-Jestem tu na chwilę... - wyprzedził mnie.
-Ach... no... no dobrze... coś się stało?
-Wiesz... Em... Ja w sprawie Scotta...
Spanikowałam, gdy usłyszałam jego imię. Byłam na nie uczulona, nie chciałam rozmawiać na temat Scotta choćby nie wiem co się działo.
-Przepraszam Derek, ale ja nie mogę...
-Daj mi skończyć...
-Jeśli chcesz o nim rozmawiać możesz już wyjść..
-Co? Ale o co ci chodzi?
-Po prostu wyjdź. Nie przychodź tu jeśli masz rozmawiać o Scottcie.
-Błagam, daj mi tylko powiedzieć jedną rzecz.
-Nie. - szepnęłam - Proszę, wyjdź stąd. Proszę. Nie chcę o nim słyszeć ani słowa.
-Czemu?
-Ostatnie dni chcę spędzić w miarę normalnie. Nie chcę być smutna niż teraz jestem.
Derek zrezygnowany wyszedł. Na pytanie o jakie ostatnie dni mi chodzi... nie odpowiedziałam nic. Poszłam do pokoju i włączyłam muzykę.
Po chwili znów ktoś zapukał do drzwi. Zdenerwowana wyłączyłam muzykę i cisnęłam pilotem na kanapę. Myślałam że to Derek... niech się odczepi! Nie chcę gadać o Scott'cie! Po co? Skoro i tak niedługo mam umrzeć, to...
Zaskoczona spojrzałam na Iwa, stojącego przed drzwiami.
-Witaj Zuza. - uśmiechnął się.
-Co ty tu...
-Przyszedłem odwiedzić swoją przyjaciółkę. Na ploteczki... Mogę? - spytał a zaraz potem wszedł do domu.
-Ładny masz dom. Duży... Twoi rodzice sporo chyba zarabiają...
-Em...
-Nie bój się mnie, co ci mogę zrobić?
-Jeszcze się pytasz...?
Spytałam go patrząc się na niego zła ale i w szoku.
On nagle rzucił się na mnie w takim tempie... Nie wiedziałam na początku co się dzieje. Serce waliło mi niemiłosiernie... Nie pozwolił mi krzyczeć, zakrył ręką moje usta a ja zacisnęłam zęby.
-Ciiiśśś... spokojnie Zuziu...
-Nie chcemy żeby ktokolwiek usłyszał twój krzyk...
Nagle do domu wszedł tata. Iwo puścił mnie i staliśmy tak, jakbyśmy normalnie rozmawiali. Tata uśmiechnął się do nas dziwnie i spojrzał na mnie pytająco.
-Dzień dobry. A to kto? - popatrzył na Iwa.
-Jestem przyjacielem pańskiej córki. Miło mi.
Iwo spojrzał na mnie i oczy zmieniły mu się momentalnie na czerwony. Uśmiechnął się i pożegnał się chowając swoją twarz, po czym wyszedł.
Byłam w szoku... KIM ON JEST?!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz