Siedziałem przy łóżku Zuzanny. Bałem się o nią tak jak o nikogo innego nigdy w życiu. Przecież jeśli ona umrze to dla mnie życie straci sens! Wtedy marne będą starania bym wrócił do ciała bo nawet jak się uda nie mógłbym żyć bez niej! Była ostatnią bliską mi osobą! Swoich prawdziwych rodziców nie znałem.. Mojej przyszywanej rodzinie.. no cóż po tęsknili by za mną aż potem został bym tylko wspomnieniem. Jednak dla mnie nigdy Zuzanna nią stałaby się wspomnieniem. Życie bym za nią oddał...
I właśnie w tym momencie naszła mnie myśl! Teleportowałem się do Dereka. Planował nadal zdobycie mojego ciała. Zadzwonił em dzwoneczkiem który specjalnie kładł obok siebie bym go powiadamiał że jestem przy nim.
-Tak Scott?
Podniosłym długopis i napisałem na kartce "Czy dałoby rade poświęcić swoje życie za osobę chorą nieuleczalnie?!"
-Emm no tak ale chwilą co ty planujesz?!
"Zuzanna umiera. Moje życie bez niej i tak nie ma sensu"
-Scott to...
"Powiedz mi jak mam to zrobić"
-Nie wiem czy to...
"Proszę"
-No dobrze jednak obiecaj mi że najpierw wrócisz do swojego ciała.
"Zuzanna umiera z każdą chwilą. Pośpiesz się że zdobyciem go a poczekam".
Teleportowałem się do Zuzanny.
Już nie spała. Był u mniej lekarz. Rozmawiali.
Moje obawy się sprawdzały. Jeśli ona umrze to i ja ... dlatego oddam za nią życie zanim ona umrze.
(Krótkie bo muszę oddać tablet a w tel mi bateria padła.. Do pisze coś wieczorkiem :* )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz