wtorek, 6 października 2015

Od Scotta

Akurat pojawiłem się przy Zuzannie kiedy z niewiadomych mi względów wygoniła cały personel i rodziców z sali. Co się stało? Zobaczyłem że środki uspakające zaczęły działać. Usiadłem obok niej.
-Dlaczego nie chcesz kochana podjąć leczenia?-zapytałem jednak wiedziałem że mnie nie słyszy.
-Durni rodzice! Co oni sobie myślą?! To mój wybór!
-Zuza prosze.. Podejmij dobrowolnie leczenie... Jak się uda i wróce do ciała już nigdy Cię nie zostawie chyba że ty tego będziesz chciała.
-Scott gdzie jesteś?-szepnęła poczym zasnęła.
Miałem ochote krzycześ że jestem obok.. że jestem przy niej mimo wszystko jednak to nie miało większego sensu. I tak mnie nie usłyszy...
Wpadłem na głupi i ryzykowny pomysł. Wiedziałem że to może się źle skończyć... Jednak musiałem jej dać znać że jej nie zostawiłem. W szufladzie był zeszyt i długopis. Wyrwałem kartkę i napisałem na niej.
"Zuza podejmij leczenie. Proszę. Kocham Cię. Scott"
Położyłem ją tak że od razu po obudzeniu ją zobaczy. Oby tylko się nie wściekła że "ją odwiedziłem a nie poczekałem na to jak się obudzi". Bo co innego sobie pomyśli? Nie wie przecież że jestem jako duch cały czas przy niej.
Coś mnie w pewnym momencie zaciekawiło. Pewna postać idąca korytarzem. Wyszedłem i przyjrzałem się niej. Cholera! Podbiegłem do niej.
-Kim jesteś?!-zapytałem.
Kobieta spojrzała się na mnie zaskpczona.
-Widzisz mnie?!-zapytała.
Wtedy zrozumiałem już wszystko.
-Tak. Umarłaś?
-Tak. -westchnęła załamana-Miałam wypadek... A potem.. Obudziłam się stojąc nad swoim ciałem w kostnicy.
-Przykro mi.
-A tobie co się stało?
-Ja em.. Zapadłem w śpiączke.
-Ale żyjesz?
-Jeszcze tak ale umieram. A świadczy o tym to że cię widze.
Tak. Widzenie umarłych świadczy o tym że na prawde już ze mną coraz gorzej. Derek mnie o tym ostrzegał. Musiałem się do niego dostać.
-Przejdź na drugą strone.-powiedziałem kobiecie poczym teleportowałem się do Dereka.

***

-Widzisz umarłych?
"Tak"napisałem na tablicy w którą zainwestował najwyraźniej Derek.
-To nie dobrze. Dziś w nocy wraz z paroma kumplami mam zejść w podziemia.
"Jak myślisz uda się?"
-Nie wiem. Mam taką nadzieje. Będzie nas sześcioro. Ich będą dziesiątki.
"Mogę wam jakoś pomóc?"
-Będziesz nas prowadził do twojego ciala.
"Dokładnie nie wiem jak tam dość"
-Będziesz wiedzial. Dusza zawsze wie gdzie jest jej ciało i co się z nim dzieje.
"Mam u ciebie dług"
-Jestem twoim opiekunem. Nie powinienem był do tego w ogóle dopuścić.
"Zaufałeś mi i daleś mi wolną ręke"
-I to była najgorsza rzecz jaką zrobiłem.
"To była moja wina. Lecz nikt nie mógl przewidzieçz nas że tak się stanie"
-Ja powinienem.
"Nie obwiniaj siebie a teraz odpoczywaj. Czeka nas noc przygód"
Teleportowałem się do Zuzanny. Oby dziś się wszystko powiodło.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz